Bisztynek nadal walczy ze skutkami gradobicia sprzed 4 dni. Najbardziej poszukiwanym towarem jest obecnie dachówka. Wiele dachów już zostało naprawionych, ale jeszcze więcej wciąż na naprawę czeka pod plandekami.
Ceramiczne dachówki różnych rozmiarow i typów są w Bisztynku najbardziej pożądanym towarem. Artykułem pierwszej potrzeby. Wciąż docierają one do naszego miasteczka od ofiarodawców i natychmiast są rozdzielane i wykorzystywane do napraw dachów. I wciąż jest jej za mało. W sobotę i wczoraj wstrzymano wydawanie dachówek przez ZGKiM w Bisztynku, bo wielu z mieszkańców zaczęło je wykorzystywać na remonty dachów chlewików i budynków gospodarczych, gdy tymaczasem wolontariusze z Polskiego Towarzystwa Dekarzy nie mieli co układać na dachach budynków mieszkalnych.
Apelujemy więc o zachowanie rozsądku i podstawowej solidarności z innymi poszkodowanymi. Chlewiki mogą na remonty poczekać. W pierwszej kolejności naprawić trzeba domy.
Dzisiejszy rekonesans po mieście pokazał nam, że wiele dachów wciąż jest tylko przykrytych brezentem i folią i nie ma na nich dekarzy. Na dużej liczbie dachów pracują jednak całe rodziny, albo wynajęci pracownicy i firmy, które - niestety - czasem przesadzają z cenami oferowanych usług dekarskich i wykorzystując przymusową sytuację osób poszkodowanych oferują usługi w cenach wyższych niż zwykle. Na szczęście to tylko margines. W przypadku ujawnienia takiej sytuacji w przyszłości nie zawahamy się wskazać nazw takich firm.
Poniżej zdjęcia z ulic, które do tej pory nie były przez nas fotografowane i pokazane. Tak dziś wyglądał Bisztynek.
Andrzej Grabowski - 09.07.2012 r.
|